Rzeczywistość dziennikarza
Wściekłośc i zmęczenie. Tyle mogę powiedzieć po miesiącu pracy w radiu. Po pierwszym dniu byłam pełna werwy i chęci do pracy. Po raz pierwszy wchodziłam do najpiękniejszego wedlug mnie budynku w moim mieście - budynku rozgłośni radiowej. Alez bylam wówczas dumna z siebie. "Patrzecie ludzie" - myślalam - "oto idzie wielka dziennikarka. Wody rozstępujcie się, padnijcie narody." Wśród dźwięku fanfar, grzmiacych niestety tylko w mojej głowie, wkroczyłam w progi radia. Miła pani kadrowa zaprowadzila mnie do mojej redakcji. Wstyd przyznać, ale jeszcze wtedy nie wiedziałam jaka to będzie redakcja. Nie zależało mi, wazne, że była to...redakcja radiowa. Pamiętam, że szłam krętymi korytarzami i zastanawiałam się jak stąd wyjdę. Wreszcie dotarłyśmy z kadrową na miejsce. Redakcja informacji. Tu jest moje miejsce pracy.
Zaczęło się zebranie. Codziennie, gdy na zegarze wybija 8:37, po wysłuchaniu dziennika z 8:30 schodzą się radiowe szychy do naszej redakcji by ustalić co będziemy dziś robić. Pierwsze kolegium (bo tak fachowo sie to nazywa) "przestałam" na własnych, zmęczonych nogach. Nigdy potem nie popełniłam tego błędu. Z doświadczenia wiem, że najlepiej znaleźć sobie wygodne miejsce gdzieś na podłodze, niezbyt blisko naczelnego, ale też nie za bardzo w ukryciu, żeby się nie czepiali, że się migasz od pracy. Wracając jednak do pierwszego dnia. Zostałam przedstawiona zespołowi ludzi, których od dziś miałam widywać prawie codziennie. Nie zrobiłam chyba na nich piorunującego wrażenia, bo nikt nawet nie spojrzał w moją stronę. Jeden redaktor powiedział tylko, żebym się nie przejmowała, bo czego nie zrobiłabym, to i tak na pewno będzie to źle zrobione. Budujące.
Koleguim trwało ponad godzinę. W tym czasie zdążyłam przyjrzeć się hienom, które tylko czekają, abym stała się padliną."Ludzie o mocnych charakterach" - pomyślałam. Nie myliłam się. Po baardzo długim czasie zebranie się skończyło. Wszyscy się rozeszli do swoich zajęć, a ja zostałam na środku pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna