Powróciłam
Następnego dnia szlam do pracy z duszą na ramieniu. "Zwolnią mnie, czy nie zwolnią za to wczorajsze wyjście piętnaście minut wcześniej? Rany, żeby skończylo się tylko na naganie." - myślałam przerażona. Przed wejściem do budynku chwilę się zawahalam. "W imie Ojca i Syna..., idę." Weszłam. "Nie zapomnij podpisać sie na liście." - myśli biegały rozkołatane po mojej głowie. "Jak zapomnisz to cie wywalą". Dobra, jest lista. Strażnik popatrzył na mnie srogim okiem. "Matko, on juz wie o wszystkim!" Czym prędzej zostawiłam parafkę i pobiegłam w kierunku drzwi prowadzących do redakcji informacji. "No ale jak je otworzyć nie mając identyfikatora?!" Raptem, jakby czytając w moich myślach drzwi się rozwarły na ościerz i z wnętrza wyłonił się Wąsacz w garniturze.
"Pani jest nowa?" - zapytał. "O nie! Wysłali ochroniarza, żeby mnie wywalil! Wykopią mnie stąd jak jakiegoś kowoboja z saloonu." - pomyślalam.
"Tak..." - odrzeklam przełykając ślinę.
"Dobrze. Mam dla pani identyfikator. Pani sie zgłosi po to później" - powiedział wąsaty.
"Dobrze..." - odrzeklam zaskoczona.
Trudno opisać maja radość po usłyszeniu tych slów. Hurra, zostaję w radiu! Mój występek został niezauważony! W podskokach, jak gazela pobiegłam na górę.
"Dzień dobry!" - huknęłam na caly regulator. A co tam, niech wiedzą, że juz jestem.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna