Studencie nie idź tą drogą
- Dorwiemy panią kanclerz i ją przepytamy. - rzuciła Dagma kiedy znalazłyśmy się na auli.
- Dlaczego akurat ją? A w ogóle co robi taki uczelniany kanclerz? - zapytałam naiwnie, licząc się z faktem, że za chwilę mogę zostać kolejny raz opierniczona za zadawanie głupich (w przekonaniu mojej koleżanki) pytań.
- W sumie to nie wiem. Zarządza administracją, czy coś... - odparła.
- No, wreszcie i ty czegoś nie wiesz. - pomyślałam z przekąsem i głośno dodałam - No to chodźmy zdybać tą uczelnianą Angelę Merkel.
Angela zajęta rozmową z jakimiś ważniakami kazała nam czekać na siebie za pięć minut na holu głównym. No cóż, pan karze, sługa musi. Ta przynajmniej nie zamknęła nam drzwi przed nosem.
Kierując się na miejsce umówionego spotkania dorwałyśmy po drodze kilkoro ubranych na czarno-biało ludzi i zakładając, że są oni studentami przepytałyśmy ich na okoliczność nadchodzącego roku akademickiego.
- Nudy - oznajmiła Dagma przesłuchując nagrane wypowiedzi. - Każdy gada, że studia dają im znakomite perspektywy na przyszłość, otwierają wiele możliwości, a po ich skończeniu każdy liczy na znalezienie dobrej pracy. Kto im takich bzdur naopowiadał? - wyznała szczerze zaskoczona. - Ktoś powinien ich wreszcie oświecić. Niech się frajerzy nie łudzą, że czeka ich świetlana przyszłość.
- Ty to potrafisz optymistycznie patrzeć na życie. - skwitowałam jej wypowiedź. Całe szczęście nie zdążyła zripostować, bo właśnie zjawiła się gotowa do rozmowy pani kanclerz.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna