Papużki nierozłączki
- No to teraz mnie pochwalą za wczorajszy pierwszy samodzielny materiał. - pomyślałam zapominając o dzisiejszej "walce na łyżki" i lokując się wygodnie na dywanie obok Dagmy.
- Pani koleżanko ciekawa jestem, czy nas dziś znowu gdzieś razem przydzielą. - zagadnęła z przekąsem.
- Witamy panie koleżanki. Chodźcie tu bliżej do nas. - Inga, zastępca naczelnego zdawała się czytać w naszych myślach.
- Eee, nie. Nam tu dobrze. - niechętnie odrzekła Dagma i schowała się za ścianą.
- A ja pójdę - pomyślałam. - Trzeba być blisko jak mnie będą chwalić.
Tyle, że bliżej to właściwie nie było miejsca.
- Siadaj tutaj. - Aśka, córka jednej reporterki wskazała mi skrawek miejsca obok niej na krześle. Po ponad godzinnym siedzeniu w pozycji narciarza szykującego się do skoku nie miałam czucia w niczym. I do tego nikt nawet słowem nie wspomniałam o moim wczorajszym fenomenalnym materiale. Za to znowu połączyli nas z Dagmą. Jedziemy razem na kolejne nagranie.
Kierunek: uniwersytet
Cel: uroczysta inauguracja roku akademickiego
Ważne szychy: arcybiskup i jakaś minister
Czas: dziesiąta zero zero
O kurka, no to mamy pół godziny, żeby dostać się na drugi koniec miasta.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna