Pożegnanie z poetą
No to mam materiał. Poprzednie dwadziestominutowe nagranie można śmiało wyrzucić do kosza. Tylko, ze mój rozmówca dalej gada. Jeju, zaraz mi się wyczerpie bateria. Ja chcę do radia!
Po piętnastu minutach nie wytrzymałam:
"Dziękuję za rozmowę. Bardzo interesująca, na prawdę bardzo interesująca." - zapewniłam jubilata. "Żałuję, że nie mogę jeszcze posłuchać, ale sam pan rozumie, praca. Słuchacze pragną najświeższych informacji." Takie drobne kłamstwo nikomu nie zaszkodzi. Tym bardziej, że jest w słusznej sprawie. Muszę przecież jak najszybciej poinformować naród o jubileuszu redaktora Jaromira Szklarskiego. Pozostało tylko jedno małe niedomówienie... Z jakiej okazji ten jubileusz?
"Rozumiem. Dobrze, to już pani sobie poprawi tę moją wypowiedź, tak, żeby to miało sens." - poinstruował mnie poeta.
"O na pewno. Wydobędę z tej rozmowy samo sedno." - zapewniłam
"Jeszcze na pożegnanie dam pani dwa ostatnie wydania "Taktu". W wolnej chwili proszę sobie poczytać. I proszę pozdrowić ode mnie redaktora naczelnego. To mój bliski przyjaciel."
"Jasne, pozdrowię. Przy najbliższym spotkaniu przy piwku. Przecież tak się dobrze znamy, że co tydzień umawiamy się do knajpy." - zadrwiłam w myślach i z bananem przyklejonym do twarzy opuściłam spotkanie.
Fajny facet z tego literata. Tylko straszny gaduła.

Komentarze (1):
żałuję, że trafiłam tu dopiero teraz, kiedy przestałaś dodawać wpisy. sama zaczynam swoją przygodę z radiem i miło jest czytać Twoje przemyślenia. pozwalają troszkę się odstresować ;) pozdrawiam!
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna