ngorongoro myląca nazwa

wtorek, 9 grudnia 2008

Samochód reportera

"Jedziemy" - zakomunikowala moja dzisiejsza wspolniczka Dagma.
"Ale czym? Autobusem?" - zapytałam zaskoczona.
"Coś ty. Nie ma na to czasu. W reporterce liczy sie szybkość. Bierzemy samochód." - rzuciła i jak torpeda wybiegla z pokoju. Włączyłam turbodoladowanie i pognalam za nia.Cale szczescie, ze w recepcji byl postoj, bo inaczej wyplulabym pluca.
W czasie, gdy moja bardziej doswiadczona kolezanka-stazystka zalatwiala dowod rejestracyjny i kluczyki, ja zastanawialam sie jakim to cacuszkiem pojedziemy. "Moze terenówa? Super byłoby. Ale nie, terenowe są za wolne, a poza tym ciezko je zaparkowac. Kurczę, a moze jakaś wyscigowa. Jak w "Policjantach z Miami". No, to by dopiero było. Chyba jednak troche za drogie są. Biorac pod uwage nasze realia, w ktorych z kasa krucho, pewnie maja jakies mercedesy, albo ople. Ciekawe Astra, czy Vectra? A moze Honda? O, hondy są dobre. Na pewno reporterzy jeżdżą hondami."
Dagma wyrwała mnie z rozmyślań oznajmiając, ze wszystkie formalnosci zalatwione. Chodem Strusia Pędziwiatra dotarlysmy do garazy, gdzie byłam świadkiem szokujacego zdarzenia. Dagma otworzyła drzwi do jednego z nich własnymi rękami! Bez autopilota! Żeby takie rzeczy działy sie w radiu? Skandal!
Ale to było jeszcze nic. Po tym jak wrota otwarly się (przy pomocy rąk mojej koleznaki rzecz jasna) oczom mym ukazal sie...CZERWONY MATIZ!!!! Z ogromnym logo rozglośni na tylnych drzwiach!!!
Dolna warga opadla mi, tak, ze zaczela dotykać szyi. Stalam w tej pozie przypominajacej kasownik, który czeka, az ktos włozy do niego bilet i zatrzaśnie klapkę, az zniecierpliwiona tym nieprzewidzianym postojem Dagma, przywowlala mnie do porzadku kazac wsiadac do srodka.
"Ta mydelniczka masz zamiar jechac?" - zapytalam wybudzajac sie z letargu.
"Nie tylko ja, ale ty razem ze mna." - oznajmila z lekka irytacja, opuszczając teren radiowy. "W redakcji reporterow sa dwawozy. Matiz, bez wspomagania kierownicy i Panda, ktora wspomaganie ma, ale za to alarm sie jej czesto wlacza i trzeba uwazac przy wsiadaniu. Byl jeszcze jeden samochod, ale w zeszlym tygodniu jakis redaktor go skasowal przy wymuszaniu pierwszenstwa. Nie wiadomo, kiedy dadza cos w zamian."
"Pieknie. No ale skoro tak, to lepszy rydz niz nic. Jedziemy." - powiedzialam zapinając pasy.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna