ngorongoro myląca nazwa

wtorek, 9 grudnia 2008

Dlaczego nie hiszpanka?

Montowanie i słuchanie, montowanie i słuchanie i tak upłynęły poranek i popołudnie, dzień drugi. Wracałam do domu, a głowa dudniła mi "wypuszczając" wszystkie dźwięki, które usłyszałam. Proces ulatniania trwał do następnego zebrania, na którym oczywiście nie dostalam zadnego zadania. "Nie wiedzą co tracą" - myślalam wściekla., "Gdyby tylko dali mi coś do roboty, zrobilabym im taki material, ze sama radiowa trojka nie powstydzilaby się, a tak, niech się mecza sami."
Wobec powyższego, nie pozostalo mi nic innego, jak siedziec i czekac. Tylko na co? Siedziałam więc i coraz bardziej zaznajamialam się z krzesłem. Zaczeliśmy stanowić jedność. Ja znalam każde jego skrzypnięcie, a ono każdą część mojego "siedzenia" i wszystkie wystające kości. Siedziałam, siedziałam, siedzialam, aż przyszła pewna nieustannie zadowolona dziennikarka oznajmiając mi i drugiej stażystce, że moglybysmy zrobic jakiś krótki materiał.
Krew momentalnie zaczęla mi buzować, na myśl, o niezmiernie ważnym zadaniu jakie za chwilę otrzymam. "Moze jakieś sławy przyjechały do miasta i będziemy przeprowadzać z nimi wywiad, albo jakis przestępca został wlasnie skazany na karę dozywocia i to z nami zgodził sie porozmawiac.
Zapal moj szybko ostygł, gdy wspomniana wyzej pani oznajmila - "Pojeździcie po przychodniach i popytacie sie, czy ludzie po szesdziesiatce korzystaja z bezplatnych szczepien przeciwko grypie. Pogadajcie tez z pielgniarkami i lekarzami.". Czar prysł. Pantofelek zostala na balu, a Kopciuszek wrócił do kuchni.
Zeby przynajmniej ta grypa dziesiatkowala ludzi. Taka hiszpanka, albo co. A tu masz. Niewinne szczepionki i to w dodatku za darmo.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna