ngorongoro myląca nazwa

środa, 17 grudnia 2008

Wszystko mi wykasowała

Kurcgalopem pognalyśmy na górę do redakcji. Wiatr, który same wytworzyłyśmy biegnąc rozwiewał nasze włosy (moje mniej, bo miałam kucyka) niczym morska bryza targająca fryzurę Kate Winslet w "Titanicu", kiedy stojąc na dziobie statku rozpościerała ręce w geście wolności. Moze nie do konca tak bylo, ale adrenalina we mnie podskoczyla na myśl, ze za chwilę stworzę dzielo godne dziennikarza roku.
Na gorze czekala nas niespodzianka. Brak wolnych komputerów. Kazdy siedział i montowal, a mnie krew zalewala na myśl, ze blokuja innym dostęp. "Robia materiał. - myślalam sobie. - Ważniacy. Ze niby katastrofa jakiegos pociagu byla i trzeba to zaraz nadać. Co tam pociąg? Jak sie wykoleil, to nigdzie nie odjedzie. I po co sie tu spieszyc? A tacy emeryci, jak sie nie dowiedza, ze sa dla nich darmowe szczepionki, to sie wezma pochoruja i jeszcze jakas epidemia z tego bedzie." Inni mieli jednak odmienne zdanie.
Nie bylo rady i trzeba bylo poczekac, az zwolni sie komputer.
"No dobra, a co ja mam robic?" - zapytalam Dagme po tym jak wreszcie zwolniło sie miejsce do montazu.
"Zacznij pisac podprowadzke" - odrzekła moja wspolniczka.
"W tym akurat jestem swietna" - pomyslałam i zabralam sie do pracy.
Po godzinie wszystko bylo zmontowane i napisane. Jeszcze tylko korekta podprowadzki przez moją starszą o miesiąc stażem kolezankę. No wzięła i mi wykasowała wszystko! Napisała po swojemu. Tak to już bywa. Starszy stazem moze wszystko.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna