ngorongoro myląca nazwa

poniedziałek, 4 lipca 2011

Siła muzyki

- Dlaczego wybrałaś akurat tą uczelnię?
- Co dadzą ci studia na tym kierunku?
- Czym kierowałeś się w wyborze studiów?
- Czy uniwersytet spełnia twoje oczekiwania?
- Jakie masz plany zawodowe na przyszłość?
Te i tym podobne pytania zadałyśmy dorwanym po drodze żakom przybyłym na inaugurację roku akademickiego. Sądząc po niewyraźnych minach naszych rozmówców byli to pierwszoroczniacy. Niewielu starszych studentów chodzi przecież na takie drętwe imprezy.

Szanowny panie rektorze niech mi pan wybaczy moja bezczelność, ale zasłużył pan sobie na nią w pełni, bo jak się komuś zamyka drzwi przed samiuteńkim nosem, to na szacunek ze strony tej osoby nie ma co liczyć.
Z brakiem poważania
Ja

Jak już wspomniałam, poza najmłodszymi, reszta młodzieży akademickiej obchodzi rozpoczęcie roku mniej formalnie. Ich aulami są puby, a przewodnikiem naukowym nie rektor, ale trunek w kolorze moczu zwany piwem. Z jego udziałem niedoszli naukowcy dokonują pierwszych (a niektórzy już kolejnych) doświadczeń chemicznych, testując reakcje ludzkiego organizmu na wypicie jak największej ilości chmielowego trunku. Czyżby w dzisiejszych czasach każdy mógł zostać naukowcem? No cóż, jakie szkolnictwo, tacy naukowcy.
Na jaką imprezę inauguracyjną ma pójść student, któremu nie chce się słuchać nudnych przemówień uczelnianych szych, albo który nie czuje się na siłach w eksperymentowaniu z trunkiem w kolorze uryny? Po prostu przedłuża sobie wakacje i rozpoczyna nowy rok akademicki dzień później. Mały apel do rektorów: Pomyślcie nad ciekawszymi pomysłami świętowania początku roku niż zapraszanie ważnych notabli. Może oprócz ich udziału warto przygarnąć jakiegoś muzyka, który ułatwi wszystkim odnalezienie się w powakacyjnej rzeczywistości? Tylko błagam, niech to nie będzie śpiewak operowy.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna