"Mogę pana porwać na chwilę i zadać parę pytań?" - znowu zabrzmiało, jakbym byla z policji i robila przesłuchanie. Jeszcze tylko nakaz rewizji, dwóch goryli ze sobą i mogłabym robic za agentke wydziału zabojstw.
Oskarżony: Jaromir Szklarski,
Zawód: literat (ale konkretnie to nie wiem co literuje),
Zarzut: zrobił fetę na sto dwa przez co pokrzyżował szyki stażystce z radia, która spodziewała się spotkania literatów.
Szkody, jakie wyrządziło jego postępowanie: nieprzygotowaną na taką sytuację dziewczynę przyprawił niemal o atak serca. Znerwicowana stażystka od zaraz musi podjąc leczenie u psychiatry z powodu nerwicy i stanów lękowych pojawiających się na widok ludzi kultury.
Kara: w wywiadzie, ktory przeprowadzi poszkodowana z oskarzonym starać sie odpowiadac krótko, zwięzle i na temat, zeby stazystka nie miała potem problemów ze zmontowaniem zbyt długiej, albo pozbawionej sensu wypowiedzi.
Oskarzony kary nie wykonał. Gadał i gadał i gadał.
Wróćmy jednak do początku tej rozmowy. Literat ochoczo przystal na moja prośbę. Przeszliśmy do drugiego pokoju (tam gdzie myślałam, ze odbywa sie spotkanie literackie w jezyku migowym). Herbatka, torcik. Mozemy zaczynać. Tylko jeszcze trzeba wymyślić pytania. Hmm... Najlpiej odnosnie twórczości. Tylko co on tworzy? No właśnie.
"A więc na poczatek niech pan powie słuchaczom cos na temat swojej tworczosci." - w tym momencie przypomniały mi się wszystkie zasady gramatycznego i składnego tworzenia pytań. Pierwsza z nich brzmiała: "Nie zaczynaj zdania od "a więc". Trudno. Ta rozmowa i tak jest spisana na straty.
I zaczęło się. Najpierw dluga opowieść o dzieciństwie. A ja nie wiem co on tworzy. Potem jeszcze dłuższa opowieśc o studiach i życiowych mentorach. Dalej nie wiem co on tworzy. Wreszcie wspomnienie redakcyjnych kolegów. Teraz to w ogole nie wiem co oni wszyscy tworzą. Matko! Gada już prawie dwadzieścia minut! Jak ja mam z tego słowotoku wybrać 30 sekund? Stop. Zablokowałam minidiska. Dobrze, ze sie nie zorienwtował.
"...tworzyliśmy wbrew wszelkim regułom. Było to dla nas o tyle trudne, co ..." - mówił literat.
"Au, juz nie wytrzymam, zaraz mi odpadna rece od trzymania tego ustrojstwa." - cala moja uwaga skupiona była na robieniu mądrej miny, przekładaniu mikrofonu z jednej ręki do drugiej i zalowaniu, ze nie wzięlam ze soba statywu.
"Czas to przerwać'. - pomyślałam
"Jakie wskazowki dałby pan (jako doświadczony literat) mlodym ludziom stawiającym pierwsze kroki w tej dziedzinie?" - bezczelnie wtrąciłam w środku kolejnej bardzo dlugiej opowieści.
"Polecilbym mlodym poetom..."
"On jest poetą!!!" - w duchu zawyłam z radości. " Jeju jak ja sie ciesze, ze to wiem! Gramy. Minidisk. Dwudziesta druga minuta."